W chwili obecnej znajdujemy się w ciekawej, co więcej optymistycznej sytuacji dla osób będących kredytobiorcami kredytów indeksowanych do waluty franka szwajcarskiego.

Z jednej strony niedawna (z 14 maja 2019 r.) opinia Giovanniego Pitruzelli, rzecznika generalnego TSUE, w której opowiedział się on za korzystnym dla „frankowiczów” sposobem rozwiązywania polskich sporów kredytów indeksowanych do waluty CHF. Z drugiej, prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie utrzymujący w mocy wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, w którym Sąd uznał umowę kredytu zawartą z Bankiem Millenium za nieważną.

Nakładając na to bogate ostatnimi czasy orzecznictwo sądów powszechnych i Sądu Najwyższego odnoszące się do szeroko rozumianej waloryzacji kredytów oraz abuzywności klauzul umownych w zestawieniu z kilkuset już w tym momencie istotnymi poglądami w sprawie wydanymi przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów okazuje się, iż kredytobiorcy – konsumenci dysponują całkiem silnym i konkretnym orężem w bataliach z Bankami.

 

Co Bank to obyczaj…

Istota sporów pomiędzy Bankami a kredytobiorcami sprowadza się do oceny konkretnych postanowień umownych w kontekście art. 385[1] § 1 k.c. zgodnie z którym postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny.

I tak w zależności od Banku, mamy do czynienia z rożnymi mechanizmami indeksacji. Przykładowo, w przypadku Banku Millenium czy mBanku bank stosował własne tabele kursowe zarówno dla przeliczenia kwoty udzielonego kredytu jak i dla poszczególnych rat. Z kolei Santander Consumer Bank udzielając kredytu nominowanego, określił go i wypłacił w złotówkach natomiast na potrzeby spłaty przeliczył go na walutę CHF i dla spłaty poszczególnych rat ustalił mechanizm przeliczeniowy biorący pod uwagę zmienny kurs NBP z dnia poprzedzającego uiszczenie raty. Z powyższego Sądy w wielu przypadkach wywiodły wniosek o celowym wprowadzaniu do umowy przez bank nierównorzędności podmiotów oraz chęci uzyskania dodatkowego zarobku w postaci spreadu walutowego.

 

Wyrok – i co dalej?

Wydaje się, iż o ile kwestia żądania pozwu jest już w praktyce pełnomocników ukształtowana (w większości jest to po prostu pozew o zapłatę z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia) o tyle interesującym zagadnieniem jest to w jaki sposób Sąd może ukształtować ostatecznie stosunek prawny pomiędzy stronami sporu i w jaki sposób wpływa to na pozycję osób, które kredyt wzięły.

W chwili obecnej wydaje się, że orzecznictwo idzie w dwóch nurtach: sądy opowiadają się albo za nieważnością umowy albo za uznaniem, że klauzule abuzywne konsumenta nie obowiązują, są wobec niego bezskuteczne (oczywiście w tych przypadkach, w których przyznały racje konsumentom).

W konsekwencji opowiedzenie się za jedną bądź drugą teorią ma niebagatelne skutki dla kredytobiorcy. W przypadku uznania nieważności umowy cały stosunek prawny upada, tak jakby umowa nigdy nie została zawarta, co za tym idzie strony muszą zwrócić sobie wszystko co świadczyły. Tutaj w zależności od kwoty kredytu, wysokości spłaconego kapitału oraz okresu trwania umowy może się okazać, że bankowi będzie trzeba zwrócić różnicę pomiędzy kapitałem wypłaconym w dniu uruchomienia kredytu a kwotą dotychczas uiszczoną na rzecz banku. Jeżeli kredytobiorca „przekroczył” już kwotę uzyskanego kredytu to bank będzie musiał mu zwrócić ta nadpłaconą część. Istotą tego rozwiązania jest upadek umowy wskutek czego konieczne jest kompleksowe rozliczenie stron tego stosunku.

Inaczej jest w przypadku uznania, iż umowa zawiera niedozwolone klauzule umowne, które są bezskuteczne wobec konsumenta, to znaczy nie wiążą go. W takiej sytuacji umowa nadal obowiązuje strony ale eliminuje się z niej, w zakresie jej wykonywania, te postanowienia które noszą cechy abuzywności. Oprócz klauzul waloryzacyjnych są to często postanowienia dotyczące zmiennego oprocentowania. Oznacza to, iż kredytobiorca dalej spłaca kredyt ale tak jakby od początku był on wyrażony w walucie polskiej bez przelicznika indeksowanego do CHF oraz bez możliwości stosowania zmiennego oprocentowania. Biorąc pod uwagę, że początkowe oprocentowanie kredytów frankowych w latach 2006 – 2008 oscylowało wokół 2,8 % również to rozwiązanie jest niezwykle atrakcyjne dla „frankowiczów”. Także z uwagi na możliwość zasądzenia różnicy pomiędzy kwotą uiszczoną na rzecz banku do tej pory a kwotą jaka była by uiszczona przy założeniu, że umowa winna od początku obowiązywać w kształcie bez klauzul niedozwolonych.

Podsumowując, wybór każdego z powyższych rozwiązań niesie ze sobą określone korzyści. To w jaki sposób Sąd orzeknie (jeżeli w ogóle pozytywnie) zależy od wielu czynników (treści klauzul, innych postanowień umownych) ale także od rozwoju sytuacji w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, zwłaszcza w sprawie C-260/18, na który to judykat wszyscy interesujący się tematyka kredytów frankowych czekają z niecierpliwością.

PARTNERZY

Świadomy wybór.
Zadzwoń: +48 791 999 626
Profesjonalne wsparcie. Pełne zaufanie.